wtorek, 7 lipca 2015

Szeptem - recenzja książki

Nie mam pojęcia, jak zabrać się do tej recenzji. Mam mieszane uczucia co do tej książki i nie do końca wiem, jaką opinię jej wystawić. Ale to może rozstrzygnie się w trakcie pisania recenzji.

Fabuła
Wszystko zaczyna się w momencie, w którym nauczyciel biologii postanowił naruszyć odwieczny porządek i poprzesadzać uczniów. W ten oto sposób Nora trafia tuż obok Patchem. Jednak on... Wydaje się być nie z tego świata, jakby skrywał jakieś mroczne tajemnice... Od tego momentu w życiu Nory zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Powoli odkrywa, że tak naprawdę jest w samym środku przerażającej walki, i to w dodatku o jej życie. Czy dziewczyna odkryje prawdę? I kim tak na prawdę jest Patch?

Powiem szczerze, że do połowy książka bardzo mnie nudziła. Za bardzo przypominała mi "Zmierzch" (a nie przepadam za tymi klimatami). Ciężko mi się czytało tą książkę. Dopiero od momentu, kiedy akcja rozkręciła się w stronę, która już nie przypominała perypetii wampirów (i żeby nie było, ja nic nie mam do tej książki, tylko po prostu mam inny gust. Nie wszyscy lubią te same książki :D). Ale kiedy już przebrnęłam przez tą pierwszą, według mnie nieciekawą część, to nie chciałam się oderwać i szybko doszłam do zakończenia. Mimo to nie wiem, czy skuszę się na kolejne części.

                                                                                                                                       Moja ocena: 2,5/5

Bohaterowie
W tej kwestii chyba nie mam za dużo do powiedzenia. Nie oczarowali mnie zbytnio po prostu. Tak też się zdarza. Chociaż nie powiem, takiego chłopaka jak Patch chciałaby spotkać pewnie każda dziewczyna :). Taki męski i tajemniczy... I znowu widzę podobieństwo do "Zmierzchu". Ale tutaj jakoś lepiej mi to podeszło. Tak samo Nora. Była może troszeczkę ciapowata, ale o wiele mniej niż Bella czy Orihime z "Bleach'a". Potrafiła pokazać swoje zdanie, sama się obronić i podejmować decyzję za siebie. Na szczęście dla niej, bo wyratowała całą książkę. Za to Elliot i Chauncey byli całkiem dobrze wykreowani. Za to także duży plus.

                                                                                                    Moja ocena: 4/5

Opisy
Do opisów nie mam żadnych zastrzeżeń. Nie przeszkadzały w czytaniu, nie były za długie (może z wyjątkiem pierwszej części). Za to przeżycia głównej bohaterki zostały opisane moim zdaniem bardzo realistycznie. Pamiętam moment, w którym autentycznie bałam się tak samo jak ona. Narracja jest pierwszoosobowa, prowadzona z perspektywy Nory, dlatego jej przemyślenia potrafią zająć trochę miejsca. I czasu. Dlatego za to daję jeden malutki minus.

Moja ocena: 4/5

Styl autorki:
Pani Fitzpatrick moim zdaniem użyła pewnych wzorców znanych z innych książek. Tego nie da się ukryć. Jednak nie posługuje się ona wyszukanym słownictwem, język w książce jest zrozumiały i przystępny. Słownictwo bohaterów nie wywoływało we mnie wątpliwości, odpowiadało ich wiekowi. Tutaj nie mam zastrzeżeń. Poza oczywiście tą powtarzalnością. Ale nie oszukujmy się, w dzisiejszych czasach, kiedy powstało już tyle dzieł, ciężko o coś świeżego, niespotykanego i oryginalnego. I ja to rozumiem. Ale powtarzam: klimaty "Zmierzchu", to nie moje tematy.

Moja ocena: 4,5/5

Oprawa wizualna:
Egzemplarz książki, którą de facto pożyczyłam od koleżanki, był niestety w miękkiej oprawie. O wiele bardziej przepadam za twardymi oprawami. Ale nie licząc tego, marginesy nie przeszkadzały w czytaniu. Za to czcionka mogłaby być troszeczkę większa, ale w ogólnym rozrachunku nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo.  

Okładka jest bardzo ładna, jednak jeśli czepiać się szczegółów, to... Zwróciliście uwagę na włosy pod pachami tego modela? :D Nie wiem jak Was, ale mnie to trochę... No nie wiem. Obrzydzało? :). Ale to tylko szczegóły :D.

Moja ocena: 4,5/5
___________________________________________________________________________________________
Razem: 19,5/25

Podsumowując, nie był to mój klimat. Jednak samo zakończenie trzymało w napięciu, aż wreszcie bardzo mnie zaskoczyło. Poza tym, jak już wielokrotnie wspominałam w tej recenzji, ta lektura za bardzo przypominała mi "Zmierzch". Dlatego nie przypadła mi do gustu. Aczkolwiek wątek romantyczny... Ach... :). Czasem potrzebuję takich rzeczy ;). Więc, polecam tę książkę tym, którzy gustują w takich klimatach :)

Trzymajcie się ciepło i dzięki za przeczytanie moich wypocin :).

Luriko



poniedziałek, 6 lipca 2015

Poniedziałek z nawykami czytelniczymi

Hej hej :)

Strasznie gorąco, prawda? Aż nie do wytrzymania. Dodatkowo w takie dni ma tyyyleeeee pracy... Ech..

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi nawykami czytelniczymi :). Wiem, że jest taki TAG i tak dalej, ale chciałam umieścić to akurat w poniedziałkowej serii. Tak więc zacznijmy ^^.

1. Czy masz swoje miejsce do czytania?
Hmmmm... Tak naprawdę czytam gdziekolwiek :). Najczęściej w swoim pokoju na łóżku, w salonie, w kuchni przy jedzeniu, w łazience w wannie podczas kąpieli ;)... Tak, nie mam swojego konkretnego miejsca. Czasami też zabieram ze sobą książkę w plener. Do szkoły, żeby czytać na przerwach lub nudnych lekcjach, tutaj w pracy, kiedy jest chłodny dzień i nie ma nic zbytnio do roboty czy na piknik z książką :).

2. Czy w trakcie czytania używasz zakładki do książek czy świstków papieru?
Zdecydowanie zakładek. W domu mam ich już prawie całą kolekcję, niestety u mnie dość szybko się niszczą. Moje ulubione są te, które przywiozłam ze sobą z Francji. Niestety nie mam przy sobie ich zdjęć, a są takie śliczne... Z wieżą Eiffla i kotami, utrzymane w jasnych kolorach. Aktualnie mam przy sobie zakładkę ze zjazdu niezgodnych i z "Igrzysk Śmierci".

3. Czy możesz po prostu skończyć czytać książkę czy musisz dojść do końca rozdziału lub okrągłej liczby stron?
Mogę ją skończyć w każdym momencie, byle skończyć zdanie. Jeśli zabiera się książkę ze sobą wszędzie, takie umiejętności się przydają :). Kiedyś kończyłam książkę przy nowym rozdziale, ale mam wrażenie, że tak czyta się szybciej.

4. Czy pijesz w trakcie czytania książki?
Oczywiście ^^. Dobra herbatka, kawa lub kakao zawsze świetnie smakuje :). I dodatkowo powiem, że jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się rozlać coś na książkę, co mogłoby wydawać się bardzo prawdopodobne :D.

5. Czy potrafisz jednocześnie czytać i słuchać muzyki lub oglądać film?
Niestety, muzyka jeszcze może ujdzie, ale film zbytnio mnie rozprasza. Mogę odrabiać lekcje przy filmie, ale nie czytać. Nie zapamiętam wtedy nic z książki :/.

6. Czy czytasz jedną książkę, czy kilka na raz?
Staram się czytać jedną na raz, ale kiedy pojawia się do przeczytania lektura szkolna, jestem zmuszona przestać czytać gdzieś w środku książki i zacząć lekturę (co, nie oszukujmy się, nie za często jest przyjemne).

7. Czytasz na głos, czy w myślach?
Zdecydowanie częściej czytam w myślach, jednak nie raz zdarzają mi się momenty, kiedy udaję, że czytam dla kogoś, a tak naprawdę pokój jest pusty. Dlatego mam zamiar zacząć wolontariat i kilka razy w tygodniu czytać dzieciom w przedszkolu lub bibliotece :).

8. Czy czytasz na przód, poznając zakończenie książki? Pomijasz jej fragmenty?
Moim nawykiem jest czytanie prawie zawsze ostatniego zdania książki. Robię to tuż przed jej rozpoczęciem. Nie mam pojęcia, dlaczego ^^. Nie przeszkadza mi to w poznawaniu fabuły książki, więc chyba nie ma to większego znaczenia :). Czasem w bardziej dynamicznych zdarzeniach zdarza mi się przeskoczyć kilka opisów. Po prostu porywa mnie akcja ;). Ale kiedy już zdaję sobie z tego sprawę, zawsze wracam do tego, co opuściłam.

9. Czy zaginasz grzbiet książki?
Nigdy! A jeśli książka się potem rozklei? Albo rozleci? Za bardzo dbam o swoje książki, żeby im to zrobić. Większość książek wcale tego nie potrzebuje, żeby je wygodnie czytać.

Poza tym zawsze sprawdzam, ile książka ma stron. Ale niezbyt często czytam całą serię od razu. Potrafię między tomami czytać inne książki :). O wiele chętniej czytam świeżo kupione książki, niż te, które czekają już na półce i często sprawdzam, na której stronie jestem i ile jeszcze mi zostało do końca ;). Dokładnie czytam podziękowania autora i wszystkie takie dodatkowe rzeczy, jak np. przedstawienie postaci. A, i kiedy gdzieś jadę, to nigdy nie zabieram jednej książki. Zawsze dwie lub więcej :)

A jakie są Wasze nawyki czytelnicze? Macie jakieś swoje dziwactwa? Chętnie o nich przeczytam, jeśli macie ochotę się nimi ze mną podzielić :). Trzymajcie się ciepło (chociaż w te tak gorące dni chyba nie trzeba :D) i oby jak najwięcej czasu na czytanie :).

Luriko

piątek, 3 lipca 2015

Liebster Blog Award #1

Hejka hej!
Nasz blog został nominowany do Liebster Blog Award przez Clevleen! Tak się cieszymy :). Dziękujemy za nominację :D.

Dla niewtajemniczonych:

"Nominacja do Liebster Blog Award- jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Jako że są nas dwie, obie postanowiłyśmy odpowiedzieć na zadane nam pytania i wspólnie wymyśliłyśmy nasze pytania oraz nominować następnych 11 osób :). Tak więc:

Odpowiedzi:
1.Co było Twoją inspiracją do stworzenia bloga?
Tak właściwie to był pomysł Luriko, która mi to zaproponowała. Stwierdziłam, że fajnie byłoby pisać bardziej rozbudowane opinie na temat poszczególnych książek niż "podobała/nie podobała mi się", więc się zgodziłam :)
2. Jeśli miałbyś/abyś być owocem, to jakim? I dlaczego?
Bycie owocem to całkiem kusząca perspektywa. Tylko wisieć sobie na drzewie, dopóki nie skończy się w czyimś żołądku :) Jeśli o mnie chodzi, to chyba byłabym jabłkiem, takim typowym, nie wyróżniającym się owocem, czyli tak jak ja :)
3. Jakie dwa przedmioty wziąłbyś/wzięłabyś na bezludną wyspę?
Jedną z ulubionych książek i telefon, najlepiej z internetem. Nic nadzwyczajnego ;)
4. Wolałbyś/abyś spędzić dwie godziny w szafie z 27 tysiącami pająków, czy tysiącem węży?
Po krótkim namyśle doszłam do wniosku, że węże nie przerażają mnie tak jak pająki, także wybieram drugą opcję.
5.Co byś chciał/a robić na emeryturze?
Przede wszystkim czytać, podróżować i robić to, na co tylko miałabym ochotę.
6.Gdybyś miał/a złotą rybkę, jakie życzenia byś wypowiedział/a?
Poprosiłabym o możliwość zmiany niektórych elementów mojego wyglądu, na które nie mam za bardzo wpływu.
7.Najśmieszniejsza wpadka jaką zaliczyłeś/aś to...?
Pewnego dnia, jeszcze w 2 gimnazjum, rozdawałam mojej klasie rogaliki i truskawki. Koleżanek zapytała mnie, czy truskawki są kupione, czy z własnego ogródka. Nie dosłyszałam pytania, i myśląc, że chodzi o rogaliki odpowiedziałam "sama robiłam" ;)
8.Możesz zmienić zakończenie jednej książki albo filmu. Jaka książka/film by to był i jak by się skończył/a?
Może niektórzy się zdziwią, ale dla mnie nie ma takiej książki ani filmu. Każde zakończenie, czy to szczęśliwe, czy smutne jest jej/jego bardzo ważną częścią, a gdyby je zmienić, dana książka lub film nie byłyby już takie same i nie niosłyby już ze sobą zamierzonego przekazu.
9.Możesz poznać odpowiedź na jedno pytanie. Jakie pytanie by to było?
Czasami chciałabym wiedzieć, co mnie czeka w przyszłości, czy wyjdę za mąż itd. Mimo wszystko wolę się o tym przekonać na własnej skórze, kiedy przyjdzie na to pora, więc wybieram pytanie, czy istnieje życie pozaziemskie. Może i banalne, ale to też bardzo mnie ciekawi :)
10.Która książka/ film Cię najbardziej zawiódł/a i dlaczego?
Zazwyczaj staram się nie mieć zbyt wygórowanych oczekiwań co do książek i filmów, aby uniknąć rozczarowania. Jednak nie zawsze jest to takie proste. Lekko się zawiodłam na Czerwonej królowej, Wiernej i ekranizacji Więźnia labiryntu.
11.Gdybyś wygrał/a milion w totka co byś z nim zrobił/a?
Pierwsza myśl jaka mi się nasuwa to książki, książki i jeszcze raz książki!!! :D Oprócz tego gry na konsolę, ubrania, buty. Ach no i duuży regał na te wszystkie książki :) Kupiłabym też coś moim bliskim i przyjaciołom.

Tessa

Odpowiedzi:
1. Co było Twoją inspiracją do stworzenia bloga?
Moją inspiracją byli booktuberzy. Uwielbiam oglądać zagraniczny i polski booktube. Czerpię stamtąd wiele ciekawych pomysłów, a także wyłapuję książki warte przeczytania. Któregoś pięknego popołudnia pomyślałam, że także chcę podzielić się moimi opiniami ze światem. Wtedy od razu pomyślałam o Tessie: jest moją najlepszą przyjaciółką i bez niej blog nie powstałby w takiej formie, w jakiej istnieje dzisiaj. Zaproponowałam jej wspólne jego tworzenie z nadzieją, że umocni to naszą przyjaźni. I tak się właśnie stało :) Oby nasza przygoda trwała jak najdłużej :D.
2. Jeśli miałbyś/abyś być owocem, to jakim? I dlaczego?
Nie wiem, skąd pomysł na... tak osobliwe pytanie :D. Zastanawiając się nad tym, wpadłam na to, że chciałabym być wilczą jagodą lub jakimś innym trującym owocem. Miałabym wtedy gwarancję, że nikt mnie nie zje i pożyję dłużej niż większość owoców ;)
3. Jakie dwa przedmioty wziąłbyś/wzięłabyś na bezludną wyspę?
Ech... To bardzo trudne pytanie. Jak by tu przemycić wszystkie rzeczy, bez których nie mogę żyć? :D. W końcu jednak zdecydowałam się na laptopa z pełnym dostępem do internetu oraz moją kartę płatniczą, regularnie doładowywaną środkami z niewiadomego źródła, żebym mogła kupić sobie dużo książek i innych rzeczy, których mogłabym tam potrzebować :)
4. Wolałbyś/abyś spędzić dwie godziny w szafie z 27 tysiącami pająków, czy tysiącem węży?
Po dłuższym namyśle stwierdziłam, że byłoby to zależne od tego, które z tych stworzeń byłoby bardziej jadowite (chcę jeszcze trochę pożyć :D). Z drugiej strony jednak... węży jest mniej, więc chyba zdecyduję się na tą drugą opcję :)
5. Co byś chciał/a robić na emeryturze?
Przede wszystkim czytać tyle książek, ile tylko zdołam ^^. Poza tym moim marzeniem byłoby kupić sobie przytulny domek na jeziorem, morzem lub oceanem. Tak cicho, przytulnie, tylko ja, moje książki i (zapewne :D) mój mąż ^^.
6. Gdybyś miał/a złotą rybkę, jakie życzenia byś wypowiedział/a?
Z tego, co pamiętam, złote rybki spełniają 3 życzenia :). Pierwszym moim życzeniem byłaby pewna, stabilna i szczęśliwa przyszłość dla moich przyszłych dzieci. Poprosiłabym także o to, żebym umarła przed lub razem z moim przyszłym mężem. Nie zniosłabym utraty kogoś tak ważnego, kim zapewne będzie. Ostatnią moją prośbą byłoby spełnienie moich najskrytszych marzeń (o których oczywiście Wam nie powiem :D).
7. Najśmieszniejsza wpadka jaką zaliczyłeś/aś to...?
Szczerze powiem, że nie pamiętam zbytnio. Ah nie... Na tegorocznym zakończeniu miałam najlepszą średnią w szkole, więc zostałam wybrana do złożenia przysięgi. Założyłam sukienkę rozpinaną do samego końca z zamkiem z przodu. Przed samą przysięgą zamek w sukience nagle puścił i rozszedł się na mojej klatce piersiowej :D. Na szczęście na samą przysięgę koleżanka poratowała mnie żakietem, a później udało nam się dość szybko naprawić zamek :D.
8. Możesz zmienić zakończenie jednej książki albo filmu. Jaka książka/film by to był i jak by się skończył/a?
Myślę, że do tej roli wybrałabym może... Sama nie wiem. Każda książka czy film, o jakim myślę, w moim odczuciu nie potrzebuje zmiany w zakończeniu. To nieodzowna część każdego dzieła i w żadnym nie zmieniłabym nic :).
9. Możesz poznać odpowiedź na jedno pytanie. Jakie pytanie by to było?
Szczerze mówiąc, długo zastanawiałam się nad tą odpowiedzią, ale w końcu zdecydowałam się na jedno: Czy ścieżka, którą już teraz powoli obieram sobie w życiu, jest właściwa i zaprowadzi mnie do szczęścia? Bardzo chciałabym to wiedzieć i odpowiedź na to pytanie jest dla mnie bezcenna.
10. Która książka/ film Cię najbardziej zawiódł/a i dlaczego?
Teraz posłużę się przykładem mającym miejsce niedawno: Rok wilkołaka. Po Stephenie Kingu spodziewałam się... po prostu czegoś więcej. Więcej dreszczyku dla przykładu. No nic, będę szukać dalej :)
11. Gdybyś wygrał/a milion w totka co byś z nim zrobił/a?
Ulokowałabym to na lokacie, żeby żyć z samych odsetek tego, co tam się uzbiera ;) A potem oczywiście ogromna biblioteka... ^^

Luriko 

Teraz przyszła kolei na nasze pytania :)

1. Co sprawiło, że zakochałeś/aś się w czytaniu?
2. Ile książek jest w Twojej kolekcji?
3. Wolisz herbatę, kawę, sok czy może wodę?
4. Jakie jest Twoje ulubione danie?
5. Gdybyś miał/a wybrać między wakacjami nad morzem lub w górach, co byś wybrał/ała?
6. Jaki smak lodów jest Twoim ulubionym?
7. Ulubiony bohater literacki? 
8. Co sądzisz o podziale ekranizacji ostatnich tomów serii na 2 filmy?
9. Jaki kraj chciałbyś/chciałabyś odwiedzić? 
10. Jakiego celebrytę chciałbyś/chciałabyś poznać?
11. Jaką książkę/jaki film mógłbyś/mogłabyś czytać/oglądać w nieskończoność?

A jeśli chodzi o nominowania z naszej strony, to nagroda wędruje do...

1. Julii z http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/
2. Oli z http://zaczytanekoty.blogspot.com/
3. Sofii z http://scg-po-prostu-ja.blogspot.com
4. Alicji z http://wiosenne-deszcze.blogspot.com
5. Oli z http://www.magicznerecenzje.blogspot.com
6. LittleAngel z http://mysupernaturalbooks.blogspot.com
7. Zaczytanej bez pamięci z http://czytelnia-mola-ksiazkowego.blogspot.com
8. Charlotte z  http://zaczytana-w-krainie-ksiazek.blogspot.com/
9. Natalii z http://withcoffeeandbooks.blogspot.com/
10. Anii z http://pizama-w-koty.blogspot.com/
11. Zuzi z http://someculturewithme.blogspot.com/

Liczymy na szybkie odpowiedzi ^^.

Luriko i Tessa


środa, 1 lipca 2015

Osobliwy dom pani Peregrine - recenzja książki

Powiem szczerze, że kiedy kupowałam tą książkę w księgarni, nic o niej nie wiedziałam. Jedyne, co o niej słyszałam, to to, że zagraniczni booktuberzy mają ją na swoich półkach i sobie ją cenią. Jednak do jej zakupu przekonał mnie opis z tyłu książki. Zaciekawił mnie tak samo jak później powieść i nie żałuję jej zakupu. Jeżeli jesteście ciekawi, to zapraszam do zapoznania się z moją recenzją :).

Fabuła
Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z tym, że nie ma wielu przyjaciół i nigdy nie odkryje niczego wielkiego. Najważniejszy dla niego był jego dziadek, który opowiadał mu w dzieciństwie najlepsze historie na dobranoc, opowiadając o pogodnym sierocińcu, ukrytym przed wszelkim złem, potworami i wojną. Pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. Od tego momentu życie Jacoba diametralnie się zmieniło. Wyrusza on na wyspę, aby dowiedzieć się prawdy. Czy dziadek jednak miał rację? Czy osobliwe dzieci naprawdę istniały? Czy uda mu się zmierzyć z potworami ze swoich snów?

Muszę przyznać, że fabuła pochłonęła mnie bez reszty. Trzymała w napięciu przez wszystkie strony i zaskakiwała do ostatniej literki. Bardzo wielu wydarzeń, które miały tam miejsce nigdy bym się nie spodziewała. Tak samo fotografie zamieszczone w książce dodawały jej tajemniczości i atmosfery lekkiej grozy. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to moim zdaniem troszkę nieszczery i naciągany wątek miłosny między Jacobem i Emmą. Miało to jakiś swój urok, ale szczerze powiem, że chyba bardziej mnie to obrzydzało... Zresztą, sami zobaczycie, kiedy zabierzecie się za tą pozycję, bo naprawdę warto :).

                                                                                                                                       Moja ocena: 4,5/5

Bohaterowie
Postaci zaprezentowane są dość realistycznie. Każdy z bohaterów ma swój niepowtarzalny charakter. Ransom Riggs bardzo przekonująco maluje obraz emocji przeżywanych przez bohaterów. Szczególnie ciekawe są oczywiście osobliwe dzieci oraz ich opiekunka, tytułowa pani Peregrine. Nie zapominajmy jednak o innych, jak choćby o samym Jacobie, jego najlepszym przyjacielu Ricky'm, jego rodzicach i mieszkańcach małej, odosobnionej wysepki w Walii.

Znowu mam jedno małe ale: bohaterowie byli całkiem ciekawi, ale niektórzy z ważniejszych wcale nie zapadli mi w pamięć. Weźmy na przykład głównego złego. Tak właściwie nie pamiętam, jak się nazywał. I kilka innych, z perspektywy czasu myślę, że ważniejszych postaci, wypadło mi z głowy. Musiałam ponownie zajrzeć do książki, aby przypomnieć sobie to i owo o niektórych bohaterach. Nie uważam tego za znaczące niedopatrzenie, ale jednak coś tam jest na rzeczy ;).

                                                                                                                                       Moja ocena: 4,5/5

Opisy
Narracja jest prowadzona z perspektywy Jacoba, więc to on opisuje czytelnikom wszystko to, co widzi. Dzięki temu zabiegowi można lepiej się z nim utożsamić i wczuć się w jego sytuację. Świat jego oczami nie wydaje się naciągany, autor nie używa słownictwa, które mogłoby wywołać nasze wątpliwości. Uważam to za naprawdę duży plus. Dodatkowo opisy świetnie pozwalały mi na wyobrażenie sobie wyspy, osobliwych dzieci i więzi łączącej głównego bohatera z jego dziadkiem, a także Abe'a z osobliwymi dziećmi. Nie wiem, czy nie był to (oczywiście poza samą fabułą) element w powieści ^^.

                                                                                                                                         Moja ocena: 5/5

Styl autora
O autorze przed zapoznaniem się z tą książką nie wiedziałam zbyt wiele. Prawdę mówiąc, nie wiedziałam nawet o jego istnieniu. Jednak w miarę zagłębiania się w tą lekturę styl jego pisania coraz bardziej mi się podobał i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że bardzo przypadł mi on do gustu. Także pomysł stworzenia historii na podstawie starych fotografii świadczy o dużej wyobraźni autora. Cała książka została przez niego tak opowiedziana, że do ostatniego zdania mnie nie znudziła. I tutaj kolejne brawa dla pana Riggs'a.

                                                                                                                                          Moja ocena: 5/5

Oprawa wizualna
Książka została wydana w solidnej, twardej oprawie. Wydawnictwo Media Rodzina zachowało oryginalną okładkę, co zawsze uważam za plus. Marginesy nie przeszkadzają w czytaniu, numer każdej strony został opatrzony bardzo ładnym ornamentem, a inicjały na początku każdego rozdziału pasują kolorystycznie i stylem do okładki. Dodatkowo fotografie umieszczone na stronach książki mają bardzo ładne, pasujące tło, tak samo jak listy i notatki. Bardzo szczególny, mega duży plus za twardą okładkę: oby więcej książek tak wydawanych!

Jedynym minusem jest to, że książka niestety nie przetrwała próby czasu i podróży, w takim stanie, jak oryginalnie była. Nie jest to oczywiście mocno zauważalne, ale w sklepie również były egzemplarze troszkę podniszczone. Małe przetarcia na końcach grzbietu czy na rogach, może małe, ale niezaprzeczalnie psują wygląd i estetykę książki. Apeluję w tym miejscu do księgarni, aby troszkę lepiej obchodziły się ze swoim towarem, a także do wydawnictw o staranne wydawanie powieści. 

Moja ocena: 4/5 
__________________________________________________________________________________________
Razem: 23,5/25

Gorąco polecam wszystkim tę książkę. Sama na pewno sięgnę po jej kontynuację, która także dostępna jest na naszym rynku. Dreszczyku może było mało, ale kiedy coś zaskrzypiało w pokoju, to podskoczyłam w fotelu :D (jestem strasznie bojaźliwa :D). Tak więc, bez zbędnego przedłużania, jeśli będziecie mieli okazję, sięgnijcie po tą pozycję. Nie pożałujecie :). Dzięki i do zobaczenia następnym razem ;).

Luriko 


poniedziałek, 29 czerwca 2015

Poniedziałek z Ulyssesem Moorem

Witam wszystkich w ten bardzo niezdecydowany pod względem pogody poniedziałek :). Mam tylko nadzieję, że nie będzie dzisiaj burzy :/. Tak więc, jak zapowiedziałam już wcześniej, zaczynami dzisiaj nową serię "Poniedziałek z...", aby umilić trochę wszystkim początek tygodnia (chociaż wierzę, że w wakacje żadnego dnia nie trzeba nikomu umilać ^^). A z czym zamierzam zacząć tą serię?

Otóż na początek postanowiłam wybrać powieści, od których tak naprawdę zaczęła się moja przygoda z książkami, na skalę taką, jaka jest obecnie. Mowa oczywiście o serii z Ulyssesem Moorem autorstwa Pierdomenico Baccalario. Otóż któregoś pięknego dnia, jako jeszcze mały wyrostek z 5 klasy podstawówki, przyszłam do biblioteki z zamiarem oddania przeczytanych już książek i wypożyczenia nowych. Niestety mała Luriko bardzo dużo czytała, stąd już prawie wszystkie książki w swojej kategorii wiekowej przeczytała. Przeglądałam półki w poszukiwaniu czegoś ciekawego i mój wzrok padł na 6 bardzo ładnie wydanych, ułożonych obok siebie książek (tak... w tamtym czasie było ich tylko 6). Postanowiłam więc dać im szansę i na początek wypożyczyłam dwie pierwsze części. Od razu zakochałam się w tej serii i z prędkością szybszą od prędkości światła przeczytałam wszystkie części dostępne w bibliotece. Jakiś czas później zorientowałam się, że jest więcej książek z tej serii i kompletnie straciłam dla nich głowę :)

Skoro już znacie moją historię z dzieciństwa, to przejdźmy do omówienia Ulyssesa Moora. Otóż obecnie liczy sobie 14 książek. Mam wrażenie, że mój tata jest większym fanem tych książek niż ja, ponieważ kończy już 13 część :). Ja mam małe zaległości, ale 7 książek mam już przeczytanych, a posiadam od 7 do 13 i kilka z tych, które były w bibliotece. Mam oczywiście zamiar skompletować całą serię :).

Przedstawiam Wam zatem wszystkie wydane w Polsce części tej serii:

Wrota czasu
Antykwariat ze starymi mapami
Dom luster

Wyspa masek
Kamienni strażnicy
Pierwszy klucz
Ukryte miasto
Mistrz piorunów
Labirynt cienia
Lodowa kraina
Ogród popiołu
Klub podróżników w wyobraźni
Statek czasu
Podróż do mrocznych portów

Aby nie zaspojlerować zbytnio fabuły tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z tą serią, postaram się przybliżyć z grubsza tylko najważniejsze wątki całej historii. 

Rodzice Julii i Jasona kupują nowy dom w Kilmore Cove – miasteczku, którego nie ma na żadnej mapie. Willa Argo jest niezwykłym miejscem. Należała do pewnego mężczyzny, Ulyssesa Moore. Bardzo dziwne jest to, że nikt Ulyssesa nigdy nie widział. Właściwie prawie nikt – widział go wciąż pracujący ogrodnik Nestor. Dzieci w rozległej willi odnajdują drzwi za szafą, które prowadzą do tajemniczej łodzi. Od tego momentu dzieci zostają wplątani w niebezpieczną intrygę. Muszą odnaleźć wszystkie Wrota Czasu i klucze do nich, zanim zrobi to Obliwia Newton, która chce je ujawnić światu i się na nich wzbogacić.

Mam bardzo duży sentyment do tej serii i mam nadzieję, że przypadnie także do gustu innym :). Zachęcam Was do zapoznania się z tą lekturą i zagłębienia się w niezwykły świat podróży w czasie ^^. Tych, którzy przeczytali już choćby tylko pierwszą część, zapraszam do podzielenia się swoją opinią ;).

I to był pierwszy "Poniedziałek z...". Jak Wam się podobało? Posty z tego cyklu będą wychodziły oczywiście co tydzień. I nie będą dotyczyły one tylko książek czy serii lub trylogii. Mam w zanadrzu jeszcze kilka innych (mam nadzieję ciekawych) pomysłów ;). A może Wy chcielibyście zobaczyć jakiś konkretny temat w któryś poniedziałek? Chętnie zaczerpnę inspirację z Waszych sugestii ^^.

Mam nadzieję, że wakacje zapowiadają się Wam przyjemnie. Trzymajcie się ciepło i dużo wypoczywajcie :)

Luriko

niedziela, 28 czerwca 2015

Rok wilkołaka - recenzja książki

Jest i w końcu moja pierwsza recenzja. Postanowiłam, że każdą książkę ocenię na podstawie kryteriów, a mianowicie fabuła, bohaterowie, opisy, styl autora/autorki i oprawa wizualna. Do rozdania mam maksymalnie 25 punktów, po 5 na każdą kategorię. Mam nadzieję, że taki system przypadnie Wam do gustu :).

Szczerze? Ciężko było mi zabrać się za tą recenzję. A dlaczego? Bo nie lubię wystawiać niepochlebnych opinii książkom. Tak. Dobrze czytacie. Ta książka nie przypadła mi do gustu, mimo że Stephen King jest dla mnie (i pewnie nie tylko) mistrzem horroru. A dlaczego mi się nie spodobała? Jeśli jesteście zainteresowani, zapraszam do zapoznania się szczegółowo z moją opinią ;).

Fabuła 
Zazwyczaj w tym miejscu opisuje się po krótce fabułę, jednak osobiście uważam, że książki liczącej sobie niewiele ponad 140 stron nie da się streścić. Niemniej jednak postaram się to zrobić.

"Rok wilkołaka" podzielony jest na 12 rozdziałów, każdy odpowiada jednemu z miesięcy. Opowiada o atakach wilkołaka, który podczas pełni księżyca zabija swoje ofiary (człowieka lub zwierzę). Mieszkańcy Tarker's Mills są przerażeni tymi wydarzeniami i próbują zdemaskować napastnika.

W moim odczuciu fabuła była trochę niespójna. W niektórych momentach potrafiłam się zgubić, głównie ze względu na skoki w wydarzeniach (akcja dzieje się co miesiąc przez około kilka dni). Na początku wydawało mi się także, że fabuła będzie trochę oklepana, jednak "im dalej w las, tym więcej drzew"; fabuła rozkręca się, zaczyna rozwiązywać i nareszcie rysuje się nam postać tytułowego wilkołaka.

No właśnie. Wilkołak. Bałam się sięgnąć po ten tytuł. Głównie ze względu na obecne trendy młodzieżowe. Bo powiem szczerze, że nie do końca przepadam za "Zmierzchem" i innymi opowieściami, których bohaterowie są wilkołakami bądź wampirami. Jednak, jak przystało na pana Kinga, agresor nie był przekoloryzowaną postacią, jak to często bywa, a prawdziwym czarnym charakterem ukrywającym się przez prawie całą książkę w cieniu.

Spodziewałam się większego "dreszczyku" po tej książce. Liczyłam na jakieś doznania związane ze strachem czy niepokojem. Pozycja ta okazała się być bardziej odpowiednia dla fanów kryminałów. Więc... dostałam trochę inny rodzaj doznań, ale były one równie silne, jakich się spodziewałam. Może nie porównywałabym tego z twórczością Agathy Christie, ale wciąż jest to przyjemna lektura, niezobowiązująca, aczkolwiek największym minusem jest problem z odnalezieniem się w niektórych miejscach.

                                                                                                                                          Moja ocena: 3/5

Bohaterowie
W tej książce poza tytułowym wilkołakiem nie ma głównego bohatera, a i ten pojawia się nie za często. W każdym rozdziale narracja jest trzecioosobowa i skoncentrowana jest wokół osoby, która stanie się ofiarą lub kogoś, kto ma z zabójstwem w tym miesiącu bezpośredni związek. Jak łatwo się domyśleć, dzięki zastosowaniu takiej techniki mamy bardzo dużo bohaterów, których nie poznajemy jednak zbyt dogłębnie.

Mimo tego postaci zarysowane są z charakterystyczną dla Stephena Kinga różnorodnością. Miasteczko przepełnione jest różnymi indywiduami i każdy z poznanych przez nas mieszkańców sprawia wrażenie żywego i realistycznego. I tutaj duży ukłon w stronę autora.

                                                                                                                                          Moja ocena: 5/5

Opisy
Pierwszym, co rzuciło mi się w tej książce pod tą kategorią, są opisy morderstw. Ci z Was, którzy mieli już okazję zapoznać się z twórczością tego autora, na pewno wiedzą, o czym mówię. Są bardzo... dokładne, siarczyste i nie pozostawiają wątpliwości co do brutalności przedstawionych scen. Mi to nie przeszkadza, choć z pewnością działa na wyobraźnię. To jest jednak wyłącznie sprawa gustu.

Jeśli chodzi o inne opisy, to nie rzuciły mi się w oczy. Prawdę mówiąc, musiałam zajrzeć powtórnie do książki, aby je sprawdzić. Podczas czytania nie były irytujące i nie przeszkadzały w płynnym zagłębieniu się w historii, co oczywiście uznaję za plus. Dodatkowo pozwalały wykreować sobie w wyobraźni świat przedstawiony z odpowiednią precyzją, więc mam tylko niewielkie zastrzeżenia w postaci ich niezauważalności.

                                                                                                                                                                                      Moja ocena: 4/5

Styl autora
Nadal pozostaję przy stwierdzeniu, że Stephen King to jeden z moich ulubionych pisarzy. Jasne jest zatem, że jego styl bardzo mi odpowiada. Mimo tych niespójności i trudności w odnalezieniu się to, jak pisze swoje książki jest czymś niepowtarzalnym. Potrafi zmusić czytelnika do refleksji nad tym, co by było, gdyby to on stał się takim wilkołakiem i kto tak naprawdę nim jest. Można doczytać się między wierszami niezadanych, ale bez wątpienia obecnych pytań. Za to właśnie cenię tego autora.

                                                                                                                                          Moja ocena: 5/5

Oprawa wizualna
Może niektórzy z Was uważają, że oprawa wizualna książki wcale nie jest ważna, że "nie ocenia się książki po okładce" i tak dalej. Ale nie zamierzam mówić tutaj o samej okładce, chociaż tej także niczego nie brakuje. Została wykonana starannie, mimo że oprawa jest miękka to książka nie wygina się i nie gniecie. Rozdziały są oddzielone od siebie schludnymi, dobrze zaprojektowanymi graficznie stronami. Marginesy nie przeszkadzają w czytaniu, tak samo jak dobrze dobrana czcionka. Dodatkowo książka opatrzona jest ilustracjami, które jednak nie przypadły mi do gustu. Wykonane zostały specyficzną techniką w czerni i bieli, a kreska ilustratora wcale mi się nie podoba. Rozpraszało mnie to trochę w czytaniu i moim zdaniem oszpecało wydanie.

                                                                                                                                       Moja ocena: 3,5/5
_________________________________________________________________________________
                                                                                                                                           Razem: 20,5/25

To średni wynik jak na Stephena Kinga (wiem, bardzo czepiam się jego nazwiska :D). Jak wiecie, w planie mam następną jego książkę, więc liczę, że bardziej przypadnie mi do gustu ^^. Mimo wszystko polecam tę książkę wszystkim fanom twórczości tego autora i tym, którzy szukają niezobowiązującej, krótkiej, ale za to wciągającej lektury :).

A Wy co sądzicie o tej książce? Czytał ktoś może? A o twórczości Stephena Kinga? Z niecierpliwością czekam na Wasze przemyślenia i dziękuję za dotrwanie do końca tego wywodu ;).

Jednocześnie przypominam, że już jutro początek nowej serii "Poniedziałek z..." :D. Mam nadzieję, że zechcecie choć rzucić na nią okiem i być może Was zainteresuje? Zatem do jutra i życzę wszystkim miłego popołudnia :)

Luriko  

piątek, 26 czerwca 2015

Book Haul #1

Witam wszystkich ^^

No i tak jak obiecałam, dzisiaj zaprezentuję Wam książki, które w ciągu ostatnich dwóch miesięcy trafiły na moje półeczki :). A oto i one:


Oto mój mały stosik nowych książek :). Oczywiście przybliżę je Wam bardziej, ale do tego celu podzieliłam wszystkie pozycje na 4 kategorie. Więc lecimy ^^

Kategoria 1
Są to książki, które dostałam od moich rodziców. Miały być tylko dwie, jednak w Empiku była promocja i zgodzili się, żeby dokupić mi jeszcze dwie ;). Tak więc, są to:


1. "Mara Dyer. Tajemnica" - Michelle Hodkin
2. "Paragraf 5" - Kirsten Simmons
3. "Monument 14. Odcięci od świata" - Emmy Laybourne
4. "Ogień i woda" - Victoria Scott

Cóż mogę powiedzieć o tych książkach? Słyszałam o nich bardzooo wiele opinii. Wierzę, że słyszeliście o tych książkach :). Sama jeszcze dobrze nie wiem, o czym są dokładnie. 

Z opisu "Ogień i woda" bardzo kojarzy mi się z "Igrzyskami Śmierci". Główna bohaterka bierze udział w wyścigu na śmierć i życie, aby zdobyć lekarstwo dla swojego chorego brata. "Igrzyska" bardzo przypadły mi do gustu, więc postanowiłam zabrać się również i za tą pozycję :).

Z kolei "Monument" to jest z gatunku dystopii. I tu chyba nie muszę więcej mówić :D. To mój ulubiony gatunek wśród książek, więc zabieram się za praktycznie każdą lepiej ocenianą pozycję ^^. Akcja opowieści dzieje się w centrum handlowym, w którym uwięziona zostaje grupa dzieciaków :). Ile czasu minie, zanim zwariują?

"Paragraf 5" również jest dystopią. W świecie głównej bohaterki obowiązują ścisłe zasady, a za ich złamanie można zostać aresztowanym. Tylko że Ci aresztowani zazwyczaj już nie wracają... Mama Ember została aresztowana za pogwałcenie paragrafu piątego. Czy dziewczynie uda się rozwiązać wszystkie zawikłane zagadki?

O "Marze Dyer" wiem niestety nie za wiele. Zainteresowała mnie właśnie dlatego, że wydaje się taka tajemnicza. Główna bohaterka straciła pamięć, jednak to, że nie pamięta wypadku, w którym zginęli jej przyjaciele, a ona cudem ocalała, wydaje się podejrzane...

Kategoria 2
Jest to książka, którą dostałam jako nagrodę za ukończenie Szkoły Muzycznej I stopnia. Tak... Jestem muzykiem I stopnia ^^. Uwielbiam muzykę :).



"Bach, Beethoven i inne chłopaki..." autorstwa Davida Barbera w humorystyczny sposób przedstawia historię muzyki. Fragmenty tej książki czytaliśmy już na lekcji i niektóre anegdoty tam przedstawione przyprawiły nas o ból brzucha (oczywiście ze śmiechu) ^^.

Kategoria 3
Tę książkę dostałam od naszej niezawodnej Tessy na urodziny :). 


"Uciekinier" od Stephena Kinga to idealne połączenie dla mnie. Uwielbiam twórczość króla horroru, a do tego książka ma cechy dystopii ^^. Główny bohater zamierza wziąć udział w grze, aby zarobić pieniądze na leczenie swojej maleńkiej córeczki. Znowu coś w stylu "Igrzysk"... Ale co tam ^^.

Kategoria 4
Ostatnie dwie książki również dostałam od rodziców, ale ponieważ zostały kupione w innym terminie i nie po przecenie (:D), dlatego postanowiłam przedstawić je w osobnej kategorii.


1. "Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata" - Susan Ee
2. "Księga cmentarna" - Neil Gaiman

Pierwsza z nich to również dystopia. I kolejna książka o upadłych aniołach.Słyszałam co prawda różne opinie, aczkolwiek wolę przekonać się sama ;).

Za to "Księga cmentarna" to książka, na którą polowałam od dawna. Nik wychował się na cmentarzu, chroniąc się przed mordercą, który zabił całą jego rodzinę. Czy poradzi sobie w życiu, ucząc się go od duchów? I przede wszystkim, czy doczeka dorosłości? Przekonamy się ^^.

I to już wszystkie książki, jakie chciałam Wam dzisiaj pokazać. Mieliście już okazję, żeby się z nimi zapoznać? Jakie słyszeliście opinie o nich? I którą opowieść polecicie mi jako pierwszą? Już się nie mogę doczekać :).

A ponieważ zaczęły się już wakacje, jakie macie plany? Świadectwa oczywiście z paskiem, jak mniemam ;) Życzę Wam wspaniale spędzonego wolnego czasu, dziękuję za to, że wytrwaliście (jeśli oczywiście ktoś tutaj dotarł :D) i do zobaczenia już w poniedziałek, kiedy to jak obiecałam wychodzi nowa seria ^^. Mam nadzieję, że ciepło ją przyjmiecie :). 

Luriko