piątek, 17 lipca 2015

Epikbox #1 - unboxing

Cześć :) Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o pewnej ciekawej przesyłce, jaka do mnie przyszła, ;) A mowa o Epixboxie! Być może niektórzy nie wiedzą co to takiego, więc już spieszę z wyjaśnieniem:

Co każde 3 miesiące wyślemy do Ciebie magiczne pudełko tematycznie powiązane z gatunkiem książki (np. dystopia, fantasy, paranormal, love story itp.), która kryje się w pudełku.  Każdy EpikBox, oprócz książkowej nowość z nurtu Young Adult, będzie zawierał od 3 do 5 gadżetów, które pomogą Ci wyrazić swoją miłość do czytania. W końcu „Czytanie jest obłędne”! 

 Każdy EpikBox zawiera: 
  • Jedną powieść z nurtu YoungAdult. Każda książka z Twojego EpikBox, to gwarancja mile spędzonego czasu. Twoja przyszła lektura jest wybierana spośród najlepszych i najbardziej wyczekiwanych nowości z ostatnich 36 dni przez redaktorów BookGeek.pl; 
  • Od 3 do 5 książkowych akcesoriów (torby, plakaty, zakładki, kubki, przypinki itp. Osobistą notatkę od jednego z redaktorów BookGeek.pl (bądź gościa) wyjaśniającą, dlaczego warto jak najszybciej przeczytać powieść, którą znalazłeś w pudełku; 
  • Ekskluzywne materiały i bonusy.
Opis z epikbox.pl/jaktodziala/

Tak właśnie prezentowała się nienaruszona jeszcze paczka, kiedy zastałam ją w swoim pokoju. Na spodzie miała napis "epikbox" ale zauważyłam to dopiero jak wyrzucałam karton :)

Nie zwracajcie uwagi na tego śpiocha
obok <3
Paczka już prawie rozpakowana...

No dobrze, już nie będę więcej przedłużać, bo na pewno jesteście ciekawi co kryje się w środku ;) Przedstawię każdą rzecz z osobna.

Książką-niespodzianką okazało się być "Stalowe Serce" Brandona Sandersona. Muszę przyznać, że od niedawna mam wielką ochotę na zapoznanie się z jego twórczością, a teraz mam na to okazję :) W najbliższym czasie chcę ją przeczytać, więc spodziewajcie się recenzji ;) Ciekawe jak będzie z treścią, bo okładka prezentuje się naprawdę niesamowicie.
Wewnątrz książki była ukryta kartka z oceną Kerach, jednej z redaktorek BookGeek. Znajduje się tutaj krótkie przedstawienie powieści i ocena w pięciu kategoriach: świata przedstawionego, kreacji bohaterów, oryginalności fabuły, stylu pisania oraz ogólnego wrażenia. Jedynie oryginalność fabuły dostała 4, a cała reszta na 5, także zapowiada się naprawdę nieźle ;) Ponadto został tu też umieszczony cytat z książki.
A teraz czas na książkowe gadżety! ^^

Będę ją nosić z dumą :)

Zakładki... Co prawda 2 nich już zdobyłam na Zjeździe Niezgodnych, ale nie zaszkodzi mieć większego zapasu ;) A te magnetyczne z pewnością bardzo mi się przydadzą, zwłaszcza w podróżach.







Fragment książki Kat Zhang "Co ze mnie zostało" która swoją premierę ma mieć w sierpniu. Jeszcze go nie czytałam, ale opis bardzo mnie zaintrygował i z pewnością będę na nią polować ^^

Oprócz tego zostałam obdarowana plakatem w formacie ciut większym niż A3. Wątpię w to, czy w ogóle go powieszę, bo już nie mam zwyczaju obklejania ściany, a na tablicę korkową to on trochę za duży. W każdym razie jeszcze zobaczę, co z nim zrobię :)

Cytat od J. K. Rowling ;)

A cóż to takiego? Też mnie to zastanowiło, dopóki nie przeczytałam opisu w opakowaniu. Otóż to jest Thumb Thing, za pomocą którego można czytać, kiedy ma się do dyspozycji tylko jedną rękę. Całkiem ciekawe, lecz niestety obawiam się, że już go zgubiłam :(


A tutaj wszystkie moje cudeńka na jednym
zdjęciu ;)

To by było na tyle. Cały zestaw bardzo mi się podoba i już jestem bardzo ciekawa, co znajdzie się w październikowym boksie :) Zamierzacie go zamówić? Jeśli też go teraz dostaliście, to jak Wam się podoba? Trzymajcie się ^^

Tessa

środa, 15 lipca 2015

Moja praca i hobby - baristyka

Witajcie ^^

Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić czymś może trochę mniej związanym z książkami, ale dla mnie pewnie równie ważnym. Choć może nie będzie to zwykła recenzja, to ten post jest inspirowany książką, którą niedawno przeczytałam :).

Każdy z nas ma jakieś swoje zainteresowania, hobby. Dla większości z Was, skoro tutaj trafiliście, jest to pewnie czytanie, ale wierzę, że to nie jedyne Wasze ulubione zajęcia. Ja także mam jeszcze kilka innych "koników", ale dzisiaj chciałam opowiedzieć Wam o tylko jednym z nich :). Nie będę Was więcej zamęczać, chyba że Wam się spodoba ;).

Tak więc opowiem Wam o baristyce. "Barista" to po włosku właściciel baru, ale ten wyraz coraz częściej jest używany do określania osób zajmujących się robieniem kawy.

Nie dość, że lubię pić dobrze zrobioną kawę, to lubię ją także robić ;). Zaczęło się to od ekspresu kapsułkowego Dolce Gusto, który dostali moi rodzice na Gwiazdkę (już dokładnie nie pamiętam, którą :D).

W ten sposób zaczęłam przygotowywać kawę. Może nie jestem jakoś wybitnie dobra, ale kawa wszystkim smakuje :). Książkę pokazaną na zdjęciu przeczytałam, aby nauczyć się, jak ładnie zdobić kawę. Poznałam także wiele nowych, ciekawych przepisów na napoje, ciasta, ciasteczka i desery. I jest opatrzona bardzo ładnymi zdjęciami ;).

Po kilku latach pojechaliśmy do mojego brata, który podał nam kawę z prawdziwego ekspresu ciśnieniowego. Rodzice zamarzyli sobie, że też by chcieli taki mieć, co ja oczywiście od razu poparłam :). I takim oto sposobem ekspres Saeco trafił do naszego domku, razem z bardzo aromatycznym workiem ziaren czystej Arabiki.

Od tego czasu obsługuję dwa ekspresy i podaję kawę w pracy. Powiem Wam, że to bardzo odprężające zajęcie ;). Może nie będę już więcej ględzić tylko pokażę Wam zdjęcia z mojego miejsca pracy i efekty tego, co robię :). Może to nie jest jakoś mocno artystyczne lub idealnie wykonane, ale zrobiłam to samodzielnie i jestem z tego dumna :).

Zdjęcia też nie są idealne, ale chciałam trochę poeksperymentować z ujęciami, a mój telefon nie ma najlepszej jakości, więc wybaczcie mi to :).






Kwiatek

Łańcuszek serc

Zygzaki, które podobno mają przypominać mewy :)

Ojej, ale ten post mi dzisiaj wyszedł bardzo kolorowy i ilustrowany ;)

Chciałam Wam jeszcze na koniec pokazać Wam, w jaki sposób w moim domku letniskowym układam sobie książki. Po prostu wiszą w powietrzu ;). Tak naprawdę to pewien system półek ukrytych pod okładkami książek odpowiedniej wielkości na samym końcu stosika. Ale moim zdaniem wygląda to fenomenalnie i każdy z moich gości pyta, jak to zrobiłam i jak to jest możliwe ;).

Więc to już koniec mojego dzisiejszego posta :). Mam nadzieję, że nie zanudziliście się na śmierć :). Już niedługo wejdzie nowa serie, więc mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu ^^.


Nie dajcie się i do zobaczenia już niedługo :)

Luriko

wtorek, 14 lipca 2015

Book Haul #2

Jak obiecałam, oto i jest ^^. Już mój drugi Book Haul na tym blogu :). Od ostatniego czasu dorobiłam się pięciu nowych książek i chciałam je Wam dzisiaj zaprezentować.

Tak więc do dzieła!

Oto dwie moje paczuszki z Empiku, które odebrałam wczoraj. W jednej znajdują się dwie, a w drugiej jedna książka. Uwielbiam zamawiać przez internet i odbierać paczki z książkami :). To jeden z moich ulubionych momentów: otwieranie tych pudełeczek. To prawie jak prezenty na święta ;). To nic, że dokładnie wiem, co jest w środku, to i tak pewna niespodzianka ^^.

Oto moje nowe książeczki w scenerii iście letniej :).Przy okazji, tak jest, to mój balkonik w domku letniskowym :). Taki lasek to jedno z moich ulubionych miejsc do czytania, chyba się zgodzicie, że bardzo sprzyja skupieniu ;). Dobra dobra, trochę przeciągam sprawę, przejdźmy więc już do zawartości owych paczek, co wy na to? ^^

Paczka nr 1:
To w tej paczce były dwie książki, czyli:

- "Wypowiedz jej imię" Jamesa Dawsona
- "5 sekund do io" Małgorzata Warda

Paczka nr 2:
Tutaj mamy tylko jedną pozycję:

- "Listy niezapomniane" Shauna Ushera

Pierwsza książka to thriller opowiadający historię trójki nastolatków, którzy wpadają na jakże genialny pomysł i postanawiają w noc Halloween stanąć przed lustrem i wezwać Krwawą Mary. Niestety nie przewidują skutków i już wkrótce znajdą się w samym środku makabrycznych wydarzeń. Lubię się trochę bać, więc nie mogę się doczekać, kiedy się za nią zabiorę :).

"5 sekund do io" to opowieść o Mice - jedynym światku tragicznej w skutkach strzelaniny. Tylko ona widziała sprawcę. Te wydarzenia wydają się mieć coś wspólnego z kontrowersyjną i tajemniczą grą, w której można odczuć nie tylko temperaturę otoczenia, ale także ból lub własną śmierć. Na prośbę policji Mika wraca do wkracza w wirtualny świat. To dokładnie moje klimaty :). Uwielbiam gry i książki, więc to powinno zadowolić moje oczekiwania :). Nie mogę się doczekać, kiedy sprawdzę tę teorię ;).

No i ostatnia książka z tych zamówień, czyli "Listy niezapomniane". A dlaczego wybrałam akurat tę pozycję? Przyznam się szczerze, że uwielbiam listy :) Oczywiście i pisać, i czytać ;). A ta książka to zbiór listów niezwykłych osób o bardzo różnych tematach. Bardzo chcę się z nimi zapoznać, jednak trochę źle się czuję wchodząc z buciorami w czyjeś prywatne sprawy. Czy oni mi wybaczą? Czy Wy mi wybaczycie? :). Chyba i tak przeczytam tę książkę, i to od deski do deski ^^.

Następna i ostatnia na dzisiaj partia książek to pozycje, które otrzymałam od mojego kochanego taty <3. Przy okazji wspomnę, że to wszystko dzięki niemu. Czytał mi codziennie wieczorem, kiedy byłam mała, dzięki czemu nauczyłam się czytać. Pokazał mi ten przepiękny świat i zawsze wspiera mnie ogromnym, nowym materiałem (wspiera mnie nie tylko w tej dziedzinie, ale taki jest dzisiejszy temat i poza tym trudno to wszystko zliczyć :D). Więc, specjalne podziękowania dla Ciebie, tato. Kocham Cię najmocniej na świecie <3.

Wracając do tematu, są to aż dwie książki:

- "Pamiętnik narkomanki" Barbary Rosiek
- "Ulysses Moore. Podróż do Mrocznych Portów"      Pierdomenico Baccalario

Na zdjęciu z moimi czereśniami, które podjadam zamiast słodyczy, pisząc tego posta ;)

Pierwsza z nich to książka, którą zobaczyłam w bibliotece już lata temu. Byłam zbyt młoda, żeby ją wypożyczyć i przede wszystkim zrozumieć jej tematykę. Jednak uwielbiam książki napisane w stylu pamiętnika i kiedy zobaczyłam ją na półce poczułam, jak mnie wzywa. Opowiada oczywiście o narkomance, która zapisuje swoje przeżycia i problemy. Od tej różowej strony tuż po zażyciu oraz od tej gorszej, kiedy widać już jego skutki. Zapowiada się ciekawie i mam zamiar już niedługo się w nią zagłębić.

Druga z nich to już czternasta część serii "Ulysses Moore", o której opowiadałam w swoim pierwszym "Poniedziałku z...", dlatego nie będę się zagłębiać w fabułę, żeby się nie powtarzać i nikomu nie spojlerować. Możecie o ogólnym zarysie przeczytać w "Poniedziałku z Ulyssesem Moorem". Chwilowo to mój tata ją czyta, bo mam spore zaległości w tej serii, ale mam nadzieję już niedługo to nadrobię :).

Więc to już koniec :). Poznaliście wszystkie moje najnowsze zdobycze. Co o nich myślicie? A może zapoznaliście się już z nimi? Jeśli tak, to podzielcie się ze mną swoimi opiniami ;).

W przygotowaniu jest także nowa seria, mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu i polubicie tak jak nasze poniedziałki :).

Nie dajcie się i do zobaczenia już niedługo ^^.

Luriko

poniedziałek, 13 lipca 2015

Poniedziałek z księgarniami

Hejka hej ^^.

Co tam u Was? Jak Wam mijają wakacje? :). Chociaż mam trochę pracy, to te wakacje są chyba jednymi z moich lepszych. Dostałam się do wymarzonego liceum i to z moją najlepszą przyjaciółką ;). W dodatku będziemy razem w pokoju w internacie ^^. Czyż to nie wspaniale? :).

Ale może przejdźmy do tematu. Jak już tradycyjnie w poniedziałek, mamy kolejny "Poniedziałek z..." ! Dzisiaj chciałam z Wami porozmawiać na temat księgarni. To znaczy:

Gdzie kupujecie swoje książki?
W formie papierowej czy elektronicznej?
Kupujecie w sklepie czy przez internet?
Korzystacie z jakichś zniżek?
Może dostajecie książki od wydawnictw do recenzji?

Hah, może trochę za dużo pytań na raz :)

Osobiście najczęściej kupuję w Empiku. Jest jedyną księgarnią w moim ulubionym centrum handlowym. Chyba od zawsze tam kupowałam :). To chyba jedna z najbardziej popularnych firm zajmujących się sprzedażą książek.

Niestety jednak mam wrażenie, że w Empiku opłaca się kupować jedynie przez internet i odbierać w salonie. Inaczej (oczywiście kiedy nie ma wyprzedaży) strasznie się przepłaca. A no właśnie, tak między nami, w Empiku są zazwyczaj dwie wielkie wyprzedaże dotyczące książek. Jedna jest w okresie letnim, a druga gdzieś w okresie zimowym. Pewnie kojarzycie takie momenty, kiedy wchodzicie do Empik'u, a tam 30, a nawet 70% przeceny? No to właśnie wiecie, kiedy na takie promocje polować ^^.

Drugą księgarnią, którą chcę tutaj omówić, jest Matras. Co prawda nie zbyt często tam zachodzę, ale kiedy rodzinka chce iść akurat do centrum, gdzie nie ma Empik'u, to idę do Matrasa. Przyznam się jednak, że nigdy tam nic nie kupiłam :). Mam jednak wrażenie, że ceny internetowe są znacznie niższe i że nie jest to firma aż tak komercyjna i łasa na pieniądze. Zajmują się tylko książkami i rzeczami związanymi ze szkołą (podręczniki, zeszyty, przybory do pisania, piórniki...). No i filmy, ale nie aż taki misz-masz, jak w Empik'u. Co Wy na to? Może warto zmienić księgarnię? Doradzicie mi w tej sprawie? :)

Teraz może zwrócimy się w stronę księgarni internetowych. Na pierwszy ogień pójdzie taniaksiazka.pl . Chociaż osobiście nie lubię tej księgarni, ponieważ ciężko cokolwiek w niej znaleźć. Niby są tam bardzo tanie książki, można dostać tam pewne tytuły nawet za 5 zł, ale niestety nie wszystko i nie zawsze jest tam dostępne. Uwierzcie mi, próbowałam. Ale może się mylę? Albo po prostu nie potrafię szukać. Co Wy na to? Opłaca się tam kupować swoje książki? Czy ktoś z Was kiedyś tam kupował?

Ostatnią księgarnią na dzisiaj jest bonito.pl . Tam też nigdy nie kupowałam książek, ale zaglądałam na ich stronę. Wydaje mi się, że książki także są tam tańsze niż w Empik'u. W sumie... nawet w Media Markt'cie książki są tańsze niż w Empik'u. Muszę zacząć kupować przez internet, chociaż z mieszkaniem w internacie będzie to dosyć trudne :/. Mimo to nie zrezygnuję z czytania książek oczywiście ^^.

I to by chyba było na tyle. Moim dodatkowym problemem na te wakacje jest: gdzie kupić swoje podręczniki do zupełnie nowej szkoły w innym mieście i do tego nie przepłacić? Macie jakieś rady lub pomysły? Może jakieś strony internetowe, na których kupujecie taniej swoje podręczniki?

Dobra, koniec pytań. Znowu zaczęłam zadawać ich Wam za dużo :). Dziękuję za dotrwanie ze mną do końca dzisiejszego posta. Trzymajcie się ciepło i oby Wasze wakacje były wciąż wspaniałe :D.

Luriko

  

piątek, 10 lipca 2015

Przegląd Końca Świata: Feed - recenzja książki

Na początku chciałabym przeprosić wszystkich czytelników naszego bloga za to, że tak długo nie dodawałam żadnych recenzji. Miało na to wpływ wiele czynników, nie zawsze zależnych ode mnie. Całe szczęście, że jest tutaj Luriko ;) Dodam też, że to właśnie dzięki niej miałam okazję przeczytać książkę, której recenzję właśnie przeczytacie, ponieważ była tak dobra i mi ją pożyczyła :)

W roku 2014 miało miejsce zdarzenie, które zmieniło bieg historii całego świata o 180 stopni. Ludzkość pokonała przeziębienie i nowotwory, na skutek czego powstaje niebezpieczny wirus. Po jego aktywacji w ciele ludzie bezpowrotnie tracą swoje człowieczeństwo, aby stać się bezmyślnymi stworzeniami zjadającymi wszystko, co się rusza. Akcja książki ma miejsce 26 lat później. Telewizja już nie ma takiego znaczenia jak w dzisiejszych czasach, jej miejsce zajęła blogosfera. Poznajemy historię dwójki blogerów – rodzeństwa Georgii i Shauna Masonów. Wraz z przyjaciółką Buffy zostali zatrudnieni przez senatora ubiegającego się o stanowisko prezydenta do relacjonowania kampanii. Nie wszystko szło gładko, ponieważ w jej trakcie miały miejsce morderstwa powiązane z jego osobą...

Muszę przyznać, że uwielbiam opowieści o zombie, czy to książki, filmy, czy nawet gry. Autorka wykreowała świat przedstawiony w książce z niesamowitą dokładnością, za co duży plus. Poznajemy szczegółowo historię powstania wirusa Kellis-Amberlee odpowiedzialnego za całe zamieszanie z żywymi trupami. Nie ma żadnych wątpliwości, że o to Mira Grant bardzo się postarała, zwłaszcza po przeczytaniu podziękowań. W powstanie powieści zaangażowała sztab ekspertów, dzięki czemu sprawia ona wrażenie bardzo realistycznej.

Książka bez wątpienia wywołuje wiele emocji. Podczas jej czytania śmiałam się, byłam zaskoczona, a nawet miałam łzy w oczach (niestety nie mogłam się po ludzku popłakać, bo akurat w tych momentach byłam otoczona innymi ludźmi)... Przy okazji dodam, że nie wybaczę autorce pewnych rzeczy, które zrobiła, choć wiem, że bez nich ta książka już nie byłaby taka sama.

Bohaterowie są ogólnie rzecz biorąc dobrze wykreowani i bardzo się do nich przywiązałam. Szczególnie Georgia i Shaun, nie zachowują się jak typowe rodzeństwo, które się „nienawidzi”, ale jak ludzie niezwykle sobie bliscy, niemal czytający sobie w myślach. Istnieje między nimi nierozerwalna więź. Nie zapominajmy też o pozostałych, czyli między innymi Buffy. Na pozór typowa blondynka uwielbiająca pisać romanse i przesłodzone wiersze, a jednak świetnie obeznana w nowinkach technicznych/technologii. Ponadto nie da się nie zauważyć dużego zaangażowania i pasji całej trójki do pracy, jaką wykonują.

Teraz przejdę do minusów. Od czasu do czasu zdarzały się nudniejsze momenty, przez co czasem czytanie trochę mi się dłużyło. Oprócz tego troszkę się rozczarowałam, ponieważ po książce o zombie oczekiwałam więcej walki o przetrwanie. Tutaj jednak żywe trupy nie są głównym tematem, mimo że nieraz dają naszym bohaterom porządnego kopa w tyłek. Autorka bardziej się skupia na blogosferze i polityce, oraz uświadamia nam że owszem, zombie są groźne, ale prawdziwe szkody może wyrządzić niezarażony, myślący człowiek. W żadnym wypadku nie twierdzę, że przez to powieść mi się nie podobała, po prostu poczułam pewien niedosyt.

Podsumowując, może to nie było do końca to, czego się spodziewałam, ale mimo to książka zrobiła na mnie duże wrażenie. Jestem bardzo ciekawa, co autorka przygotowała w kolejnych tomach trylogii, więc z chęcią je przeczytam (Luriko... chyba wiesz, co to oznacza? ;) ). Polecam ją osobom, które lubią klimaty apokalipsy i chciałyby poczytać powieść nie o jej wybuchu, a bardziej o tym, jak ludzie radzą sobie nieco później, kiedy to zombie stają się elementem codzienności.

Tessa

czwartek, 9 lipca 2015

Na skraju jutra - recenzja książki

ALL YOU NEED IS KILL

Powiem Wam, że kiedyś uwielbiałam mangę i anime. Do bardzo strasznego stopnia. Już mniej, ale wciąż się tym interesuję. Już trzeci rok będę uczyła się języka japońskiego. Po prostu interesuje mnie kultura tego kraju. I na stronie, na której kupowałam mangi, zobaczyłam właśnie tę książkę. Mniej więcej w tym samym czasie był w kinach film na podstawie tej powieści. Postanowiłam więc ją przeczytać (oczywiście znowu w pracy :D). O niej właśnie dzisiaj Wam opowiem, bo to dość skomplikowane.

Fabuła
Keiji Kiriya jest jednym z tysięcy żołnierzy ubranych w automatyczny kombinezon i wysłanych na wojnę, którą ludzkość toczy z Obcymi. Ginie on podczas swojej pierwszej bitwy, jednak budzi się następnego ranka, by zacząć wszystko od nowa i jeszcze raz stanąć na polu walki. I jeszcze raz i jeszcze raz... Podczas sto pięćdziesiątej ósmej próby odbiera sygnał od tajemniczego sprzymierzeńca - dziewczyny o przezwisku Stalowa Suka. Czy dzięki niej Keiji uniknie ostatecznej śmierci?

Pomysł z cofaniem się w czasie i powtarzaniem wszystkiego od nowa był całkiem ciekawy. Może nie jest to jakieś odkrywcze lub oryginalne, ale zostało dobrze opowiedziane. I mimo to, że sto sześćdziesiąt razy główny bohater powtarza te same dwa dni, to wcale nie jest to takie same, a w rezultacie unikamy nudy. Jest to lekka i niezobowiązująca książka z dużą ilością scen bardzo batalistycznych, ale akcja nie jest tak szybka i wciągająca, jak można by było się spodziewać. Jest to dość... przeciętna lektura. Aczkolwiek przypadłaby bardzo do gust fanom wypruwania flaków, odrywania kończyn, przepoławiania kogoś na pół i takich tam. Ale nie żałuję, że wzięłam ją do rączek i przeczytałam. Była dla mnie pewnego rodzaju odprężeniem. 

Moja ocena: 3/5

Bohaterowie
Głównym bohaterem jest Keiji Kiriya, czyli zupełny świeżak w wojsku, który nie ma pojęcia, co to znaczy "pole bitwy" czy "śmierć na polu chwały". Jego sytuacja jest tak beznadziejna, że aż wychodzi z niego tchórz, ale i tak nie może tak zwyczajnie uciec z pętli. Obserwujemy jego przemianę - staje się silną, niepowstrzymaną machiną wojenną, która niszczy wszystkich wrogów na swojej drodze. Niestety książka wcale nie jest o bohaterach, którym wszystko zawsze się udaje. Zwycięstwo musi zostać okupione wielką stratą... Tylko dlaczego w filmie i na okładce nie jest on Japończykiem, tylko Amerykaninem? Troszkę niezbyt zgadza się z książką, ale niech będzie :).

Pozostali bohaterowie także zostali świetnie stworzeni przez autora. Rita, Yonabaru, Shasta, Ferrell... Każdy ma swój własny charakter, a także swoje sekrety. Poza tym reszta postaci, które wykreował dobrze pasuje do realiów świata przedstawionego. Żołnierze zachowują się jak... żołnierze ^^. W całym tego słowa znaczeniu :).

Moja ocena: 5/5

Opisy
Jak już mówiłam książka nie jest jakimś wybitnym arcydziełem czy klasykiem gatunku. Za wyjątkiem jednego rozdziału narracja jest prowadzona z punktu widzenia naszego głównego bohatera, zatem opisy to głównie jego obserwacje, doświadczenia, spostrzeżenia i odczucia. Momenty strachu, silna odwaga, aż w końcu powtarzalność i mechanizm jego działań - wszystko to zostało bardzo dobrze przedstawione. Opisy nie przeszkadzają w czytaniu, nie są za długie, a jedynie szkicują nam świat przedstawiony. Wystarczająco jak na taką pozycję.

Moja ocena: 4/5

Styl autora
Tak... Teraz dochodzimy do momentu, w którym chciałabym wyszczególnić to, co najbardziej mi przeszkadzało. Chodzi o język, jakim posługiwał się pan Hiroshi Sakurazaka. Tak... Było w nim pełno przekleństw i innego siarczystego słownictwa. Niby wiem, że w wojsku używa się takich słów i tak dalej, ale nie jestem przyzwyczajona do tego w książkach. Nawet w codziennym życiu zbytnio nie używam takich określeń ani nie obracam się w towarzystwie, który by się nim posługiwało. Dlatego trochę mi to przeszkadzało, ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia. Poza tym jego styl nie jest zbyt odkrywczy. Nawiasem mówiąc, nie powala.

Moja ocena: 2,5/5

Oprawa wizualna
I znowu, o bogowie, książka w miękkiej oprawie! No ja błagam, może trochę więcej pozycji w twardych oprawach? Ale dobra. Mój egzemplarz ma filmową okładkę (prawdę mówiąc nie wiem, czy są inne :D). Jest porządnie wykonana, nie wygina się i nie niszczy. Nareszcie książka ma wygodną czcionkę. Jest także ozdobiona ładnymi ilustracjami i ornamentami. Mówiąc w skrócie, to porządnie wydana powieść. 

Moja ocena: 4,5/5
___________________________________________________________________________________________
Razem: 19/25

Może nie jest to arcydzieło, ale z pewnością jest to lekka pozycja dla tych, którzy nie chcą od lektury głębokich przeżyć (choć tak między nami na końcu było mi dość przykro, ale łez ze mnie nie wycisnęło, ale pewnie miało). Z kolei nie polecam przeciwnikom przekleństw i ostrych scen batalistycznych. Bo tego jest tu pełno. Znowu książka bardziej dla chłopców ;).

Trzymajcie się ciepło i dajcie znać, czy też może mieliście okazję zapoznać się z tą pozycją :) A może oglądaliście film? Bo ja chyba postaram się go obejrzeć ^^.

Przy okazji: skończyły mi się już zaległe recenzje, więc teraz posty będą pojawiały się z mniejszą częstotliwością. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :( Za to już niedługo możecie spodziewać się nowego Book Haul'u! :)

Luriko

środa, 8 lipca 2015

Assassin's Creed. Renesans - recenzja książki

Tak. Przyznaję się. Jestem nieuleczalnie chora na punkcie konsolowych gier :). Moje małe PS3 to jedno z moich miejsc relaksu (oczywiście poza książkami :D). I tak oto obie moje kolekcje powoli powiększają się o nowe tytuły. Najpierw poznałam grę (chociaż tylko o niej słyszałam, nie miałam okazji w nią zagrać), a dopiero potem zorientowałam się, że są książki napisane na ich podstawie ^^. To już moja druga książka z tej serii i na półce czeka już trzecia ^^. Tak więc przejdźmy do recenzji :).

Fabuła
Ezio Auditore jest młodym szlachcicem. Jego życie toczy się swoim torem aż do momentu, kiedy jego rodzina zostaje zdradzona przez panujące rody Italii. Od tego czasu poprzysiągł zemstę. Aby tego dokonać musi poznać sztukę zabijania, wypełnić swoje przeznaczenie i dołączyć do zakonu asasynów. W swojej misji skorzysta z pomocy tak światłych umysłów jak Leonardo da Vinci czy Niccoló Machiavelli. Dla swoich sprzymierzeńców stanie się siłą przemian, wojownikiem o wolność i sprawiedliwość. Za to dla wrogów będzie śmiertelnym zagrożeniem, nie dającym im żadnej litości.

PRAWDA BĘDZIE SPISANA KRWIĄ   

Być może trochę przesadziłam w opisem tej fabuły :). Jednak prawda jest taka, że ta książka wciągnęła mnie i nie chciała wypuścić aż do końca. Co prawda ciężko było mi przebrnąć przez pierwszych kilka rozdziałów, w których akcja dopiero się rozkręca, ale później śledziłam wszystkie wydarzenia z zapartym tchem ;). To podobnie jak z wcześniejszą częścią, "Czarną banderą", jej też nie mogłam wypuścić z rąk, czytałam na każdej przerwie ^^. Jezu, naprawdę za bardzo się rozpisuję :)

Moja ocena: 4,5/5

Bohaterowie
Przez tę opowieść przewija się bardzo wielu bohaterów. Ezio spotyka coraz to więcej osób na swojej drodze, które pomagają mu rozwijać potrzebne umiejętności i walczą u jego boku. Sam nasz młody asasyn nie ma lekko: przeżywa zdradę i śmierć najbliższych, a to jeszcze nie wszystko. Jego uczucia zostały bardzo dobrze odzwierciedlone. Tak samo rozpacz jego matki. Każda z pojawiających się postaci ma swój odrębny, niepowtarzalny charakter. No, może z wyjątkiem podrzędnych złych charakterów, oni to są moim zdaniem jałowi :). Ale poza tym... Członkowie zakonu asasynów byliby super przyjaciółmi ;). Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego :D.

Moja ocena: 4,5/5

Opisy
W tym miejscu należałoby zwrócić uwagę przede wszystkim na opisy walk, jakie Ezio i jego sprzymierzeńcy dość często prowadzą ze swoimi wrogami. Jest tam trochę krwi, ale nie jest to aż tak batalistyczne, jak można by się spodziewać. Za to wszystkie konfrontacje są bardzo dynamiczne i nie dłużą się na nie wiadomo ile stron. Tak samo przedstawienie miejsc akcji jest akurat takie, jak trzeba. Nie za długie, nie krótkie, po prostu w sam raz. Dobrze kreują obraz świata przedstawionego w naszej wyobraźni. I tak powinno być ^^.

Moja ocena: 5/5

Styl autora
Hmmm... Tak właściwie to styl Olivera Bowdena niczym szczególnym się nie wyróżnia. On po prostu... Spisał scenariusz gry i przełożył go na powieść. Czy można to nazwać czyimś stylem? Moim zdaniem to tylko kopiowanie. Nie jest to plagiat, bo dostał na to zgodę, ale to wciąż nie jest jego własny pomysł. Po prostu dobrze adaptuje scenariusz na książkę. Wiem, że tak zachwalam tę książkę i tak dalej, ale to, moim zdaniem, wcale nie jest zasługa pana Bowdena. To dzięki firmie Ubisoft, pani Jade Raymond i panu Patrice Desilets. Dlatego w tym miejscu tytuł dostaje ode mnie jedynie połowę punktów.

Moja ocena: 2,5/5

Oprawa wizualna
I znowu książka w miękkiej oprawie... Ludzie! Czy możecie wydawać więcej książek w twardych okładkach?! Dziękuję :). Poza tym okładka bardzo mi się podobała. Zachowanie jej w konwencji gry dobrze służy takim produkcjom. Marginesy nie są za duże i nie przeszkadzają w czytaniu. Może czcionka jest dla mnie troszeczkę niewygodna, mogłaby być troszeczkę większa, ale to zależy od tego, jaki kto ma gust ^^. 

Moja ocena: 5/5
___________________________________________________________________________________________
Razem: 21,5/25

Podsumowując, świetnie czytało się tę książkę w pracy ^^. No dobra, nie tylko w pracy :). Polecam tę pozycję wszystkim, którzy szukają wartkiej akcji i epickich pojedynków :). To książka pełna akcji (może jednak trochę bardziej przeznaczona dla chłopców :D), raz ją kochałam, raz nienawidziłam i głośno komentowałam innym (chyba mnie nienawidzą :D) niespodziewane zwroty akcji, których było dość sporo ^^. Nie do wiary, co te książki potrafią zrobić z ludźmi ;).

Takim oto akcentem żegnam się dzisiaj z Wami i życzę powrotu tej pięknej (ale może ciut mniej gorącej i dusznej) pogody, bo u mnie już były dwie burze :/. Trzymajcie się :)

Luriko